niedziela, 6 kwietnia 2014

Wielkanoc 5

Ostatnio czas tak szybko biegnie, że nie mam możliwości aby przysiąść i ukazać ostatnie pomysły. Dziś, ze względu na dzień wolny - zaprezentuję ciąg dalszy kartek wielkanocnych. Będzie to żółte jajko!

piątek, 28 marca 2014

Wielkanoc 4

Witajcie! Pozostały 3 tygodnie do świąt, więc najwyższy czas na wysłanie bliskim kartek świątecznych. W tym roku przygotowałam 4 motywy. Posty "Wielkanoc 1-3" można odnaleźć w zakładce marca 2013 roku po prawej stronie. Tegoroczna pierwsza propozycja to zajączek z marchewką na zielonej łączce :) 

wtorek, 25 marca 2014

Kawa 3 - wazon

Kolejna inspiracja z kawą (tym razem w mniejszym stopniu) i sznurem. Wystarczy przygotować butelkę po winie, dokładnie wypłukaną, bez etykiety; sznur; klej i elementy do dekoracji.
Butelkę owijałam od dołu ku górze. Przed rozpoczęciem pracy wydawało mi się, że będzie szybko i łatwo. Okazało się, iż przed każdorazowym przyłożeniem sznura trzeba nanieść klej na butelkę. W przeciwnym razie będzie się przesuwał i powstaną brzydkie prześwity butelki.
Wazon nadaje się na kwiaty sztuczne ze względu na zastosowanie naturalnego sznura i możliwe trudności przy myciu/ płukaniu w przypadku żywych kwiatów.
  Nabyłam więc sztuczną gałązkę orchidei, w połowie wazonu przytwierdziłam papierową koronkę i ziarna kawy oraz różyczki z pianki do dekoracji.
 Wraz z kawowym sercem i czekoladkami wazon stanowi przepiękny zestaw upominkowy. Co ważne - wykonany ręcznie - a to zachwyca!

niedziela, 23 marca 2014

Kawa 2 - serce

Kilka dni po drzewku kawowym miałam możliwość wykonania kolejnego upominku z kawą i sznurem w rolach głównych. Tym razem padło na serce kawowe na podstawce umieszczone w doniczce. Samo serce składa się z dwóch części pianki sklejonych ze sobą, wypełnionych watą. Sprawia to, że jest wypukłe. Zostało pomalowane na brązowo i oklejone ziarnami kawy.
 Podstawę stanowi drewniana listewka z marketu budowlanego oklejona sznurem.
 Donicę wypełniłam pianką florystyczną, na niej, podobnie jak w drzewku została przymocowana bibuła, na której przykleiłam ziarna kawy.
 Całość uzupełniają piankowe dekoracje - róże i listki, na doniczce papierowa koronka i ziarna kawy.
Pomysł jest częścią prezentu, na który obok serca złożył się wazon. Już wkrótce więcej informacji.

piątek, 21 marca 2014

Kawa 1 - drzewko

Tym postem rozpoczynam krótka serię ciekawych pomysłów na prezenty. Główną rolę odgrywa kawa, dokładniej jej ziarna oraz sznurek lniany. W pierwszej propozycji przedstawiam drzewko kawowe w ceramicznej donicy. Pniem jest gałąź wierzby mandżurskiej owinięta sznurem, "liśćmi" kule oklejone ziarnami kawy. Wszystko zostało usytuowane w donicy wypełnionej pianką florystyczną przeznaczoną do kwiatów sztucznych (kolor szary). Ale po kolei...
Przygotowałam 6 kul styropianowych, średnica 6 cm, które pomalowałam brązową farbą
 dzięki temu przyklejając gorącym klejem ziarna kawy w szczelinach nie był widoczny biały styropian
 Gałąź wierzby została tak dobrana, aby posiadała 6 mniejszych odgałęzień - każde na jedną kulę
 Na początku sznurem owijałam bardzo dokładnie odgałęzienia (zaczynałam na końcu, kończyłam przy pniu). Aby sznur się nie przesuwał, co jakiś czas na gałązkę nanosiłam klej i dociskałam sznur. Na końcu owinęłam główny pień drzewka, aby ukryć zakończenia lub niedoskonałości.
 Podstawa drzewka, wypełnienie donicy, zostało wykonane z 2 bloków pianki florystycznej. Zostały tak docięte w miejscu połączenia, że gałąź bez klejenia "leży w nich jak ulał", jak w formie do odlewu. Uzyskałam to dzięki wielokrotnym przymiarkom po drobnych wydrążeniach. Po włożeniu do donicy drzewko stoi nieruchomo. Górę pianki okleiłam brązową bibułą - zapobiega to jej kruszeniu się i pyleniu. Na bibule ziarnko po ziarnku naklejałam kawę. Tak uzyskałam podłoże. 
 Na koniec na wierzchołkach gałęzi zostały umieszczone przygotowane kule. Udało się je zamocować po wydrążeniu w nich otworów o średnicy ok 1 cm, wypełnieniu minimalnie klejem (zapobiegnie to rozpadnięciu się kompozycji) i nałożeniu na gałęzie. Warto wiedzieć, że utworzenie otworu w kuli wiąże się z usunięciem około 2 ziarenek kawy z powierzchni, ale to nie jest problemem. Podczas pracy kule ciągle były zawinięte w woreczki foliowe, co widać w lewym górnym rogu na poprzednim zdjęciu. Dzięki temu kawa utrzymuje swój aromat na dłużej.
 Pień również został ozdobiony w kilku miejscach pojedynczymi ziarnami kawy. Aby przełamać brąz do kompozycji dodałam morelowe kwiaty z pianki. Całość została opakowana w celofan, ponieważ była prezentem. Celofan pomógł również w zachowaniu aromatu. Aby dopełnić całość, na opakowaniu zastosowałam taki kwiat jak w kompozycji.
 A teraz w świetle dziennym:


Prezent jest bardzo stylowy. Już wkrótce kolejne propozycje - łatwiejsze - z kawą w roli głównej. Pozdrawiam!

środa, 19 marca 2014

Klamerki 8 (+ Opowieści z Narnii w teatrze)

W niedzielę miałam możliwość obejrzenia spektaklu pt. "Opowieści z Narnii" na deskach opolskiego Teatru im. Jana Kochanowskiego SPEKTAKL. Opowieść pozwala przenieść się w inny świat. Przedstawienie jest jednym z tych, które zawiera efekty specjalne i sceny kaskaderskie, na tę okazję powiększono największą scenę teatru o 100 metrów kwadratowych. Stroje aktorów wyglądają jak przeniesione z największych pokazów mody. Ogromne wrażenie na mnie wywarła współczesna muzyka. Polecam posłuchać - fragment muzyki zamieścił jej autor na soundcloud - i wybrać się na spektakl. Zimowa scenografia Narnii i strój Czarownicy sprawiły, iż po powrocie do domu przypomniała mi się klamerka ozdobiona w podobnym stylu, która jeszcze nie pojawiła się na blogu. Powstała jeszcze w zeszłym roku, pasuje jednak do mroźnej krainy, w którą mogłam się przenieść. 


Można ją wykorzystać do pakowania bożonarodzeniowych prezentów, ale jeszcze czas.
Tymczasem czekamy na WIOSNĘ :)

sobota, 15 marca 2014

Cytrusowa mozaika

Po kilku cieplejszych dniach zima, mam nadzieję, że żegna nas, zimnym i deszczowym weekendem. Kto w takim czasie nie tęskni za dniami skąpanymi w blasku złotego słońca...  Podczas podobnych dni w styczniu powstał owocowy obraz składający się głównie z cytrusów: pomarańczy i cytryn. Dodatkowo użyłam awokado i imbiru. Wszystkie składniki stanowiły podstawę do wzięcia udziału w wyzwaniu LIDLa. Obrazek nie został doceniony, ale zdjęcie pozostało i ociepla zimne i szare dni ;)


Dodam, że wszystkie składniki szybko zostały zjedzone :)

piątek, 14 marca 2014

Notes

Witajcie! Już wkrótce na blogu pojawi się seria dekoracji z kawą i plecionym sznurem lnianym w roli głównej. Tymczasem musicie uzbroić się w cierpliwość... Dziś chcę pokazać jak w łatwy sposób przerobić notes. Kilka miesięcy temu otrzymałam takowy w formie gadżetu upominkowego (wraz z kubkiem i długopisem, czyli zestaw standardowy...).
Wiadomo jak prezentują się tego typu przedmioty - zawsze na początku wszyscy zwracają uwagę na logo. Chciałam, aby choć notes o dość ciekawym kształcie nie sprawiał wrażenia zwykłego, z reklamą na okładce. Postanowiłam ozdobić go papierem falistym. Można go nabyć w sklepach papierniczych we wszystkich możliwych kolorach. Zależało mi jednak, aby fale były większe, a sam papier podatniejszy na zwijanie, ponieważ ozdobę tworzą sklejone ślimaczki z tegoż papieru. Uzyskanie pożądanego efektu umożliwił papier z opakowań, jakim zabezpieczane są ciastka - markizy przed pokruszeniem. Tak, nawet taki papier chomikuję, bo zawsze może się przydać ;)
Jak pisałam - z papieru tworzę ślimaczki. Szerokość jednego paska to ok. 6-7mm. Każdy ślimaczek został przyklejony do okładki notesu, a po uzyskaniu pożądanego kształtu - w moim przypadku serca - cały obiekt okleiłam jednym paskiem papieru, aby utrzymać wszystko w całości. Duże serducho pozwoliło zakryć logo. Okładkę dopełniło mniejsze serce i białe tasiemki z kokardką. Te uzyskuję przez odcięcie od niektórych bluzek, niewymagających przechowywania na wieszakach ;). Widoczny niebieski pasek na okładce to gumka zabezpieczająca notes przed otwarciem. Gdy siostra zobaczyła zwykły - niezwykły notes - od razu o niego poprosiła :)

Jeśli macie podobne notesy/ kalendarze - zachęcam do przeróbek. Uzyskują wówczas niepowtarzalny charakter.

poniedziałek, 10 marca 2014

Tort 3

Zastanawiałam się co dziś przedstawić... Przeszukując foldery stwierdziłam, że okazji Dnia Mężczyzn będzie to tort z dedykacją. Tort niezwykły, czekoladowo - świnkowy. Każda różowa świnka uwielbia kąpać się w błocku ;) Więc powstała czekoladowa balia z batoników KitKat, tort biszkoptowy przekładany kremem i błotko z Nutelli. Świnki i napis oczywiście z masy cukrowej. Tort powstał już kilka miesięcy temu, lecz nie był jeszcze publikowany. Hasło na torcie pasuje idealnie dla dzisiejszych solenizantów - życzę Mężczyznom "Ubawu po pachy przez całe życie!"


sobota, 1 marca 2014

Kotki dwa

Witajcie w marcu! Miesiąc wita nas piękną pogodą, oby pozostało tak jak najdłużej. Ja korzystając z wolnych chwil w chłodniejsze dni lutowe wykonałam obraz, który może być dekoracją np. kuchni. Głównym tematem są 2 koty "w pełni". Nic w tym dziwnego, powiecie, lecz obraz wykonany został z fasoli. Jedne z pierwszych postów na tym blogu opisywały obrazy ze zboża, tym razem coś mniejszego, nadającego się do domu.
Aby wykonać obraz - należy przygotować tekturę - moja formatu A4, naszkicować kształty i pomalować farbami, aby stworzyć bazę dla kolorowej fasoli. Kolory farb powinny być zbliżone do kolorów wybranej fasoli. Następnie przygotować fasolkę i za pomocą kleju (np. na gorąco) przytwierdzić ją do tektury wg. pomalowanych obszarów. Zajmuje to trochę czasu, efekt jest dość dobry. Spróbujcie sami!




wtorek, 25 lutego 2014

Ananas inaczej - szampan + pralinki

Witajcie! Bardzo się cieszę, że domowe czekoladki ciągle cieszą się dużym powodzeniem i posiadają ogromną liczbę wyświetleń. ;) Dziękuję każdemu odwiedzającemu.
Dziś uświadomiłam sobie, że za tydzień już ostatki... Kończy nam się powoli karnawał i dążymy do wyciszenia się. Po drodze jednak będą jeszcze okazje do świętowania, bo już za 2 dni Tłusty Czwartek, a po nim ostatni "taneczny" weekend tego karnawału. Jak świętować, to z bąbelkami! Tutaj do głowy przyszedł mi pomysł, który zrealizowałam kilka miesięcy temu, a pasuje również na ten tydzień. To ananas inaczej. Może być dekoracją stołu karnawałowego, podarkiem dla osób organizujących imprezę. Ponieważ sama pomysł zrealizowałam we wrześniu, sugeruje to, że może być także prezentem urodzinowym, imieninowym, rocznicowym.
Składa się z... pralinek FERRERO ROCHER, zielonych liści nabytych w hurtowni, rafii pomiędzy liśćmi i pralinkami i butelki pełnego! szampana (no dobra, nie oszukujmy się, wina musującego).
Realizacja pomysłu polega na tym, aby to wszystko sprytnie połączyć ze sobą za pomocą kleju na gorąco, tak, aby przypominało ananasa. Bazą jest butelka z zawartością. Najpierw pojedynczo mocujemy liście, tak aby lekko nachodziły na siebie i nie przeszkadzały w otwarciu butelki. Następnie jedną po drugiej mocujemy pralinki. Warto zacząć od dołu butelki, czekoladki również mocujemy na zmianę tzn. kolejną w rzędzie wyżej mocujemy nad miejscem połączenia sąsiednich w rzędzie niżej. Unika się wówczas pustych obszarów. Zanim się zacznie warto ocenić jaki budżet chcecie na to przeznaczyć. Podpowiem, że na standardową butelkę zużyłam 4 opakowania pralinek (1 opak. = 16 szt.). Ile kosztuje opakowanie - to już każdy sobie sprawdzi. Można użyć także miniaturowych wersji szampana - wówczas zużycie czekoladek jest proporcjonalnie mniejsze.
Swój prezent zapakowałam. Wiadomo, że złote pralinki posiadają brązowe papierowe podstawki-papilotki. Same papilotki zostały dokładnie przymocowane do butelki, natomiast zdarzyła się taka sytuacja, że odpadły pralinki a papilotki pozostały. Wynika to z ich ciężaru. Ale można sobie z tym poradzić.
Prezent - dekoracja nawet po otwarciu butelki idealnie pasuje na stół. Gwarantuję, że złote cząstki ananasa też będą szybko znikały. ;)
Pozdrawiam

sobota, 22 lutego 2014

Domowe czekoladki

Dzięki kochanej siostrzyczce, od świąt Bożego Narodzenia 2013, rodzina i znajomi mają okazję smakować moich własnoręcznie wykonanych pralinek. Robię je dość często, ale zawsze! wywołują zachwyt i zdziwienie u osób, które widzą i jedzą je po raz pierwszy. Własnoręczne tworzenie czekoladek jest jeszcze mało popularne, tym bardziej zachęcam do spróbowania. Może na początek pomoże poniższa instrukcja.
Akurat do ilości pralinek, którą przedstawię w tym poście potrzeba 300 g czekolady białej i 100 g ciemnej czekolady mlecznej. Jak sama się przekonałam zaczynając pracę z pralinkami - najlepsza jest kuwertura ze względu na swoje walory smakowe i piękny połysk. Z doświadczenia wiadomo, że nie zawsze jest do niej dostęp, więc można używać zwykłych czekolad dostępnych w sklepach.

Przygotowaną czekoladę należy zetrzeć na tarce (osobno białą, osobno ciemną).
Czekolada w kawałkach ułatwia i skraca proces temperowania czyli rozpuszczenia czekolady, chłodzenia i znowu delikatnego podgrzania. Biała czekolada jest bardzo wrażliwa na podgrzewanie. Do miski umieszczonej w kąpieli wodnej wsypałam 2/3 porcji i mieszałam do rozpuszczenia.
 Na chwilę odstawiłam. Następnie dodałam pozostałą 1/3 i ponownie zamieszałam.
Rozpuszczona czekolada posłużyła do zapełnienia przygotowanych foremek. Porcja z ciemnej czekolady (100g) i około 50g białej czekolady wystarczy do napełnienia całkowitego foremek widocznych po prawej stronie zdjęcia poniżej - okrągłe ze wgłębieniem (Empik). Pozostała biała czekolada będzie wypełnieniem foremek po lewej stronie - kwiatki (Empik) oraz foremek ułożonych luzem - w zestawie z książeczką z przepisami (prezent, jak się zorientowałam z NOTABENE). Foremki po lewej stronie i luźne będą jednak wypełnione nadzieniem. Warto więc czytać dalej.
W celu przygotowania pojemniczków czekoladowych na farsz (wypełnienie) należy napełnić całkowicie foremkę płynną czekoladą...
 ... od razu po napełnieniu należy wylać nadmiar czekolady, aby pozostała tylko na brzegach foremek.
Foremki po wstępnym przygotowaniu. Teraz powinny udać się do chłodnego miejsca na odpoczynek, aby czekolada na brzegach mogła stwardnieć. Odradzam lodówkę, która mogłaby być szokiem dla czekolady (czekolady nie przechowuje się w lodówkach...) 
Czekolada utwardza się, więc wspomnę skąd zaczerpnęłam pomysł. W prezencie siostry wraz z foremkami otrzymałam książeczkę. Jest w niej mnóstwo przepisów na domowe pralinki. Akurat te z białą czekoladą są jednymi z najprostszych i chyba najsłodszych ;) Biała czekolada sama w sobie jest słodka, słodyczy dodaje jeszcze nadzienie...
Do tego potrzeba ok. 200 g mleka skondensowanego i 150 g wiórków kokosowych. Należy zmieszać je ze sobą.
Farsz nałożyć do foremek oblanych czekoladą (już twardą) i wyrównać górę. Tutaj pojawia się moja modyfikacja przepisu. Wg. książeczki należy teraz posypać czekoladki suchymi wiórkami i już. Ja jednak postanowiłam je znów "zamknąć" pozostałą czekoladą.
Tak wyglądają "zamknięte" (poniżej po lewej stronie). Po prawej dokończone półokrągłe - pod ciemną czekoladą warstwa białej. Na ciemnej czekoladzie kropka z białej. Czekoladki czarno - białe nie posiadają nadzienia. Pralinki znów udają się do chłodnego miejsca.
 Jeszcze raz z nadzieniem.
Czekoladki się chłodzą. Teraz kilka słów o podaniu. Ja staram się podawać pralinki w papierowych papilotkach. Kolorowe widoczne na zdjęciu poniżej pochodzą z KIK'a (polecam, dużo wzorów i kolorów). Białe można nabyć w Real'u. Trzeba jednak dłuuugo szukać. Ostatnio znalazłam je na dziale z galaretkami... Jeśli też będziecie szukać, napiszcie, gdzie znajdowały się tym razem ;)
Czekoladki podaję zazwyczaj na talerzu. Jednak gdy zabieram je gdzieś ze sobą - używam drewnianej skrzyneczki, do której wszystkie się mieszczą.
Schłodzone pralinki wyciągam z foremek przez ich wywinięcie na lewą stronę. Przy sylikonowych foremkach nie ma nic prostszego nad wyciąganie. ;) Następnie układam je "do góry nogami" na przygotowanych papilotkach.
 WSZYSTKIEGO SŁODKIEGO! :D